Na tej fotografii panuje dokładnie taka atmosfera, jakiej ostatnio doświadczam.

Dokładnie taka, jakiej od dawna pragnę. Tak sobie myślę, że faktycznie, gdy czegoś bardzo pragniesz, lub gdy myślisz o czymś bardzo intensywnie, to świat ci to daje, prędzej czy później dostajesz od niego dokładnie to, o czym marzysz.

Nie chciało mi się jechać, wychodzić z domu, z tej wygodnej strefy komfortu, znanej przestrzeni, po której mogę poruszać się na oślep.  Jak ze wszystkim – najtrudniej zrobić ten pierwszy krok.

To nie była podróż do Indii, nie przemierzałam tysiąca kilometrów, nie trwała długo, ale mam wrażenie, że przez te dwa dni wydarzyło się dokładnie tyle samo, ile wydarzało się przez miesiąc w Indiach.

Zapytałam, czy mogę przyjechać, odpowiedziała, że zawsze, kiedy tylko chcę.

Jestem jej wdzięczna za gościnę, za spokój, który roztaczała w tym cudownym miejscu, w którym żyje.  Za słowa to miejsce nie należy tylko do mnie, należy też do ciebie, czuj się jak u siebie. Połóż się na hamaku, odpocznij, ja się wszystkim zajmę.  Jestem wdzięczna za zgodę na milczenie, na bycie tu i teraz, za ciepło tego domu gdzieś między górami i wreszcie za beztroskę, spontaniczny śmiech, autentyczność i akceptację. Za wzruszenie przy pożegnaniu, jednak najbardziej.

 

Dziękuję I….